Przemysław Kaźmierczak – były piłkarz Śląska Wrocław, który reprezentował klub w jednym z jego najlepszych okresów, na początku rundy wiosennej został ogłoszony nowym dyrektorem akademii WKS-u. Jaki ma plan działania oraz jakie problemy widzi w dzisiejszych realiach młodzieżowej piłki nożnej? Zapraszamy na rozmowę 👇

Gdy Przemysław Kaźmierczak wraca do Śląska Wrocław, nie robi tego w roli nostalgicznego bohatera, który chce jedynie odcinać kupony od przeszłości. Wraca jako człowiek z konkretną misją. Jako ktoś, kto zna klub od środka, kto pamięta jego najlepsze lata i kto rozumie, jak wielką rolę może odegrać dobrze funkcjonująca akademia. Jego nominacja na stanowisko dyrektora akademii WKS-u na początku rundy wiosennej nie była przypadkowa – to ruch, który ma znaczenie strategiczne. Śląsk nie chce już tylko reagować na rzeczywistość. Chce ją współtworzyć.

 

Kaźmierczak nie ukrywa, że współczesna piłka młodzieżowa znajduje się w trudnym momencie. Z jednej strony mamy ogromny dostęp do wiedzy, nowoczesnych metod treningowych i technologii. Z drugiej – coraz większe problemy wychowawcze, presję wyniku nakładaną na dzieci i młodzież oraz chaos w systemie szkolenia. To właśnie w tym napięciu między możliwościami a zagrożeniami widzi największe wyzwanie swojej pracy.

 

Jego wizja jest prosta, ale jednocześnie wymagająca. Akademia Śląska ma być miejscem, gdzie rozwój zawodnika jest ważniejszy niż wynik w tabeli. To zdanie pada często, ale rzadko kiedy jest realizowane w praktyce. Kaźmierczak chce to zmienić. Uważa, że w Polsce wciąż zbyt wcześnie zaczyna się selekcja i zbyt szybko ocenia się potencjał młodych piłkarzy. Dzieci w wieku 10–12 lat są już klasyfikowane jako „talenty” lub „odpady”, co jego zdaniem jest ogromnym błędem.

 

Podkreśla, że rozwój fizyczny i mentalny młodych ludzi przebiega w różnym tempie. Zawodnik, który dziś wygląda przeciętnie, za dwa lata może zrobić ogromny postęp. Dlatego jednym z jego głównych celów jest wydłużenie procesu obserwacji i stworzenie środowiska, w którym każdy dostanie realną szansę na rozwój.

 

Jednocześnie Kaźmierczak zwraca uwagę na problem, który w ostatnich latach narasta w całej Europie – brak cierpliwości. Dotyczy to zarówno klubów, trenerów, jak i rodziców. Wszyscy chcą efektów natychmiast. W świecie mediów społecznościowych, gdzie sukces mierzy się liczbą obserwujących i viralowych momentów, młodzi piłkarze często tracą kontakt z rzeczywistością. Zaczynają myśleć o karierze, zanim jeszcze nauczą się podstaw gry.

 

Nowy dyrektor akademii Śląska widzi w tym poważne zagrożenie. Dlatego jednym z filarów jego planu jest edukacja – nie tylko zawodników, ale także ich rodziców. Chce, aby akademia była miejscem, gdzie mówi się otwarcie o tym, jak wygląda prawdziwa droga do profesjonalnej piłki. Bez iluzji, bez skrótów, bez fałszywych obietnic.

 

Kaźmierczak podkreśla, że bardzo niewielki procent młodych zawodników trafia do seniorskiej piłki na wysokim poziomie. Dlatego akademia nie może skupiać się wyłącznie na produkowaniu piłkarzy. Musi wychowywać ludzi. Osoby, które poradzą sobie w życiu, nawet jeśli nie zostaną profesjonalistami.

 

W jego planie ogromną rolę odgrywa mentalność. Uważa, że w Polsce wciąż za mało pracuje się nad psychiką zawodników. Trening techniczny i taktyczny jest ważny, ale bez odpowiedniego podejścia mentalnego trudno osiągnąć sukces. Kaźmierczak chce wprowadzić do akademii bardziej kompleksowe podejście – współpracę z psychologami sportu, warsztaty dotyczące radzenia sobie z presją, a także budowanie odporności na porażki.

 

Bo porażka, jak sam mówi, jest nieodłącznym elementem rozwoju. Problem polega na tym, że w wielu akademiach traktuje się ją jak coś, czego trzeba unikać za wszelką cenę. Tymczasem młody zawodnik musi nauczyć się przegrywać. Musi zrozumieć, że błędy są częścią procesu. Bez tego nie będzie w stanie funkcjonować na wyższym poziomie.

 

Kolejnym ważnym elementem jego wizji jest zmiana roli trenera. Kaźmierczak uważa, że trenerzy w akademiach powinni być przede wszystkim nauczycielami. Nie tylko uczącymi gry w piłkę, ale także kształtującymi charakter. To oznacza konieczność ciągłego rozwoju – zarówno pod względem wiedzy piłkarskiej, jak i umiejętności pedagogicznych.

 

Zwraca uwagę, że w Polsce wciąż zbyt często trenerzy pracują według schematów sprzed kilkunastu lat. Tymczasem piłka się zmienia. Tempo gry rośnie, wymagania fizyczne są coraz większe, a rola inteligencji boiskowej staje się kluczowa. Dlatego chce inwestować w szkolenia dla trenerów, wymianę doświadczeń i otwartość na nowe idee.

 

Nie oznacza to jednak bezkrytycznego kopiowania zagranicznych wzorców. Kaźmierczak podkreśla, że każda akademia musi znaleźć własną tożsamość. Śląsk Wrocław ma swoją historię, swoją kulturę i swoje możliwości. Jego celem jest stworzenie systemu, który będzie dopasowany do realiów klubu, a jednocześnie na tyle nowoczesny, by konkurować z najlepszymi.

 

Ważnym aspektem jego planu jest także poprawa komunikacji. Między trenerami, zawodnikami, rodzicami i zarządem klubu. W wielu akademiach brakuje jasnych zasad i transparentności. To prowadzi do nieporozumień, frustracji i niepotrzebnych konfliktów. Kaźmierczak chce to zmienić poprzez wprowadzenie klarownych struktur i regularnych spotkań.

 

Jednym z największych wyzwań, które dostrzega, jest również problem migracji młodych talentów. Coraz częściej zdarza się, że wyróżniający się zawodnicy bardzo szybko trafiają do większych klubów – często zagranicznych. Z jednej strony to naturalny proces. Z drugiej – osłabia lokalne akademie i utrudnia budowanie długofalowych projektów.

 

Kaźmierczak nie zamierza jednak walczyć z tym zjawiskiem na siłę. Zamiast tego chce stworzyć takie warunki, by młodzi zawodnicy widzieli sens w pozostaniu w Śląsku. Dobre szkolenie, jasna ścieżka rozwoju i realna szansa na grę w pierwszym zespole – to jego zdaniem najlepsza odpowiedź na problem „ucieczki talentów”.

 

Nie brakuje też refleksji na temat infrastruktury. Choć w ostatnich latach wiele się poprawiło, Kaźmierczak uważa, że wciąż jest sporo do zrobienia. Nowoczesne boiska, odpowiednie zaplecze treningowe i dostęp do technologii analitycznych to dziś standard w czołowych akademiach Europy. Śląsk musi do tego poziomu dążyć, jeśli chce być konkurencyjny.

 

Jednocześnie podkreśla, że infrastruktura to tylko narzędzie. Najważniejsi są ludzie. To oni tworzą atmosferę, kulturę pracy i wartości, które definiują klub. Dlatego tak duży nacisk kładzie na dobór odpowiednich trenerów i pracowników akademii.

 

W jego wypowiedziach często pojawia się słowo „odpowiedzialność”. Odpowiedzialność za rozwój młodych ludzi, za ich przyszłość i za to, jakie wartości wyniosą z akademii. Kaźmierczak nie traktuje swojej roli jako zwykłej pracy. To dla niego misja.

 

Nie unika też trudnych tematów. Otwarcie mówi o problemie komercjalizacji młodzieżowej piłki. Coraz częściej szkolenie staje się biznesem, w którym liczy się liczba zapisanych dzieci, a nie jakość pracy. To prowadzi do obniżenia standardów i utraty sensu całego procesu.

 

Kaźmierczak chce, aby akademia Śląska była miejscem, które stawia na jakość. Nawet jeśli oznacza to mniejszą liczbę zawodników. Woli pracować z mniejszą grupą, ale w sposób bardziej indywidualny i przemyślany.

 

W jego planach pojawia się także większe wykorzystanie analizy danych. Współczesna piłka coraz bardziej opiera się na liczbach – od monitorowania obciążeń treningowych po analizę zachowań na boisku. Kaźmierczak widzi w tym ogromny potencjał, ale jednocześnie podkreśla, że dane nie mogą zastąpić intuicji i doświadczenia trenera.

 

To balans między nauką a „czuciem gry” ma być jednym z fundamentów nowego modelu szkolenia. Modelu, który nie będzie ani ślepym kopiowaniem Zachodu, ani trzymaniem się przestarzałych metod.

 

W rozmowach często wraca do swoich doświadczeń jako piłkarza. Pamięta, jak wyglądała jego droga, jakie napotkał trudności i co pomogło mu osiągnąć sukces. To właśnie te doświadczenia kształtują jego podejście do pracy z młodzieżą.

 

Wie, że talent to tylko początek. Że równie ważne są charakter, determinacja i umiejętność radzenia sobie z przeciwnościami. Dlatego chce, aby akademia Śląska była miejscem, gdzie te cechy są rozwijane równie intensywnie jak umiejętności piłkarskie.

 

Nie obiecuje szybkich efektów. Wręcz przeciwnie – podkreśla, że budowa silnej akademii to proces długoterminowy. Wymaga cierpliwości, konsekwencji i zaufania. Ale jest przekonany, że to jedyna droga do trwałego sukcesu.

 

Dla kibiców Śląska jego powrót to powód do nadziei. Nie tylko ze względu na jego przeszłość jako zawodnika, ale przede wszystkim ze względu na wizję, którą przynosi. Wizję, w której akademia staje się sercem klubu. Miejscem, gdzie rodzą się przyszłe gwiazdy, ale także ludzie gotowi na wyzwania życia poza boiskiem.

 

Kaźmierczak zdaje sobie sprawę, że nie wszystko będzie łatwe. Że pojawią się trudności, krytyka i momenty zwątpienia. Ale właśnie w takich momentach, jak mówi, rodzi się prawdziwa siła projektu.

 

Jego plan działania nie opiera się na spektakularnych deklaracjach, lecz na konsekwentnej pracy u podstaw. Na budowaniu fundamentów, które w przyszłości pozwolą Śląskowi wrócić na poziom, który kibice pamiętają z najlepszych lat.

 

To powrót do korzeni, ale z nowoczesnym spojrzeniem. Próba połączenia tradycji z innowacją. I przede wszystkim – próba stworzenia miejsca, w którym młodzi piłkarze będą mogli nie tylko marzyć, ale także realnie dążyć do realizacji tych marzeń.

 

W świecie, który coraz częściej gubi sens sportu, taka

wizja wydaje się nie tylko potrzebna, ale wręcz konieczna.

Be the first to comment

Leave a Reply

Your email address will not be published.


*