Simundza: Musimy cieszyć się z tego punktu

W meczu 32. kolejki Betclic 1 Ligi Śląsk Wrocław zremisował u siebie z ŁKS-em Łódź 2:2. Przedstawiamy najciekawsze wypowiedzi trenera SImundzy z pomeczowej konferencji prasowej.

 

 

PODSUMOWANIE SPOTKANIA:

 

Myślę, że był to bardzo ciekawy i emocjonujący mecz dla każdego obecnego na stadionie. Koniec końców musimy być zadowoleni z punktu. W pierwszej połowie nie byliśmy na dobrym poziomie. W drugiej za to byliśmy już znacznie lepsi, lepsi również od przeciwnika. Wczoraj mieliśmy cztery punkty przewagi nad trzecim zespołem, dzisiaj tych punktów jest pięć.

 

O POCZUCIU NIEDOSYTU:

 

Byliśmy lepsi w końcowym fragmencie meczu. Muszę przyznać, że ŁKS to bardzo dobra i świetnie zorganizowana drużyna. Energię, jaką dali nam dzisiaj kibice, chcieliśmy przekuć w zwycięstwo, ale wiązało się to grą wysoko ustawioną linią obrony, dlatego w defensywie musieliśmy za każdym razem być na wysokim poziomie. Przy odrobinie szczęścia udałoby nam się strzelić kolejnego gola, ale myślę, że podział punktów to sprawiedliwy rezultat dla obu stron.

 

O SŁABSZEJ PIERWSZEJ POŁOWIE:

 

Waga spotkania miała spore znaczenie na wygląd pierwszej połowy. Nie byliśmy w tej części na dobrym poziomie, ale analizując to spotkanie na spokojnie, w pewien sposób podarowaliśmy rywalom te gole, popełniając dwa błędy. Oprócz tego nie wykreowali sobie jednak wielu strzeleckich sytuacji, ale my również.

 

O PUNKCIE ZWROTNYM W MECZU:

 

Charakter drużyny i wiara miały wpływ na odwrócenie wyniku. Reakcja piłkarzy po utracie drugiego gola już od wznowienia gry od środka pokazała, że chcemy wrócić do tego meczu. I to się udało.

 

O POTENCJALNYM AWANSIE JUŻ W SOBOTĘ:

 

Nie liczy się jak, liczy się sam cel. Czasami nie ma się wpływu na pewne sytuacje i taka jest piłka. Przygotowujemy się, żeby wykonać swoją robotę w Bytomiu.

 

O WYKORZYSTYWANIU SŁABYCH FRAGMENTÓW GRY PRZECIWNIKA:

 

Nie znam żadnej drużyny na świecie, która byłaby w stanie zamknąć spotkanie w pierwszych 5-10 minutach. Pierwsza liga to bardzo wymagające rozgrywki. Wiele drużyn jest dobrze przygotowanych pod kątem taktycznym. Dlaczego wykorzystujemy słabości rywala? Bo mamy swoją jakość. To efekt przygotowań do tego, jak chcemy zarządzać konkretnym meczem.

 

O MECZU Z POLONIĄ BYTOM:

 

Musimy przygotować się do panujących tam warunków. Zadajemy sobie sprawę, że w Bytomiu jest sztuczna murawa i musimy być na to gotowi.

 

O MARCU LLINARESIE:

 

Miał długą przerwę. Niełatwo jest od razu zagrać na najwyższym poziomie. Dziś oczekiwałem od niego nieco więcej – szczególnie w ofensywie.

 

O PATRYKU SOKOŁOWSKIM:

 

Był na ławce, bo zaczął trenować z zespołem. Dziś uznałem, że swoim profilem nie byłby w stanie pomóc drużynie w meczu tego typu. Jest gotowy, ale to czy będzie w składzie na następne spotkania, to już moja decyzja.

 

O DAMIANIE WARCHOLE:

 

Jest częścią drużyny i musi zasłużyć na to, żeby znaleźć się na ławce rezerwowych.

 

O DORIANIE MARKOWSKIM I OSKARZE WOJTCZAKU:

 

Uważam, że jako drużyna mecz zaczęliśmy bardzo dobrze. Wojtczak również był na tym poziomie. Później jednak, wraz z upływem minut, przestawał być na poziomie, który był wymagany w tym meczu. Mając również świadomość, że nie gra do końca na swojej pozycji. Nie można jednak odmówić mu zaangażowania i ciężkiej pracy na treningach. Dorian Markowski swoim wejściem wniósł do środka pola wiele pozytywnej energii i ruchliwości. Podniósł poziom naszej gry.

 

O BRAKU MICHAŁA MOKRZYCKIEGO:

 

Oczywiście, czuliśmy jego brak. Mokrzycki ma dużą jakość i potrafi doskonale zarządzać środkiem pola.

 

O KRZYSZTOFIE KUROWSKIM:

 

Kwestie kontraktowe należą do dyrektora sportowego. Najważniejsze jest, żeby obie strony chciały ze sobą współpracować. Ja naturalnie chciałbym mieć go w drużynie na kolejny sezon. Najważniejszy w tym momencie jest cel drużynowy, do którego wszyscy dążymy. W tej części sezonu Kurowski pokazuje bardzo wysoki poziom i wierzę, że może się jeszcze rozwinąć.

Be the first to comment

Leave a Reply

Your email address will not be published.


*